Zapraszam również do:

wtorek, 23 listopada 2010

Początek końca

Stało się, żeby nie powiedzieć "wykrakałem" - PiS kurczy się, coraz go mniej a mi i nie tylko mi chyba przybywa nadziei, że wreszcie - jak już się skurczy na dobre - skończy się również nieustanne ujadanie i prowokacja do wojny w Sejmie. Kaczyński coraz bardziej poddenerwowany, choć robi wszystko, by te ślady zatrzeć. Elita jego partii, która niedawno była "całowana" podczas ogłoszenia wyników wyborów prezydenckich stworzyła dziś nowy klub w sejmie i jak śmiem twierdzić niedługo będzie już w konkretnej opozycji do swojego byłego już "wodza". Zapowiada się więc rychły upadek PiSu a wcześniej dzień sądu nad nim, nad jego działaczami, którzy ciągle wytykali błędy innych nie widząc swoich i "szefa wszystkich szefów" Kaczyńskiego, co to wielkim krokiem zmierza ku upadkowi i upodleniu, bo ślad po nim zaginie i kiedyś wspomną tylko jego brata a o Jarku młodsze pokolenia dowiedzą się tylko z filmu. Sam sobie jest winien, sam rozpętał wojnę, za którą - jak uczy nas historia - to agresor poniesie konsekwencje. Błaszczak zapewne odejdzie z polityki, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś będzie chciał przyjąć do swoich szeregów kogoś, kto zakrawa na klauna i marionetkę w rękach Kaczyńskiego. Jeszcze do niedawna tę rolę pełniła Jakubiak, dziś dumna, że w końcu udało jej się uciec od "sideł szatańskich". Powiem jej "na zdrowie" i mam nadzieję, że w końcu przejrzy na oczy ona i inni z nowego klubu, bo przecież byli najbliżej i widzieli najwięcej wykonując rozkazy wodza. Oby zaczęli myśleć nie o tym, co powie Kaczyński, lecz o tym, co myślą i czego chcą normalni, rozsądni, zwykli  podatnicy.

sobota, 20 listopada 2010

Przepraszam za nieobecność!

Wszystkich, którzy przeglądają wpisy na moim blogu (w szczególności Patryka O.:)) serdecznie przepraszam za chwilowy przestój. Spowodowany on jest nawałem pracy związanej z projektem - firmą Musculator.pl. Powstał więc portal, teraz powstają również teksty a samo pisanie, publikowanie artykułów oraz reklama zajmują sporo czasu. Dlatego serdecznie Was przepraszam i obiecuję, że wkrótce poczytacie o moich najnowszych przemyśleniach dotyczących nie tylko wyborów samorządowych. ;)

Zapraszam również na stronę Musculator.pl - Sekrety Mistrzów z Polski, na której dowiecie się jak i co jeść, jak spędzać wolny czas żeby wyglądać i czuć się zdrowo! Serdecznie zapraszam i do usłyszenia już niebawem!

sobota, 23 października 2010

Jak grzyby po deszczu

Kto by pomyślał, że z końcem października zaczną wychodzić borowiki? Chyba nikt, bo nikt też nie zdołał przewidzieć tego, co stało się w Łodzi, czyli zabójstwa polityka PiS. To niewątpliwie wielka tragedia, lecz nie mniej wielką jest zachowanie działaczy mojej "ukochanej" partii politycznej. Otóż niektórzy jej członkowie wydają się być przerażeni i poprosili o ochronę wspomnianych "borowików", czyli ludzi z Biura Ochrony Rządu. Za niedługi czas w Sejmie będzie więcej BORowików, niż PiSowców. Strach pomyśleć o czym myślą już posłowie PiSu w swej mądrośi, do której już zresztą przywykliśmy. Prawdopodobnie pojawią się wnioski, żeby Sejm rozbudować, lub dobudować foteli dla ochrony, bo przecież "pod latarnią najciemniej" i również podczas głosowania może wybuchnąć jakiś ładunek z pozostawionej wcześniej przez zamachowca paczki... Dodatkowe, rządowe, opancerzone BMW dla partii Kaczyńskiego wydaje się być w pełni uzasadnione. Ja poszedłbym jednak o krok dalej i zamówił Rosomaki, by posłowie mogli spać spokojnie. 
Taki koniec wojny Polsko - Polskiej, o którym podczas niedawnej kampanii prezydenckiej mówił Kaczyński rychło nastanie. Dysponując tak wielką siłą ognia, której niedługo doświadczymy nie może być innego wyjścia. Prezes PiS szybko wskoczy na fotel Prezydenta i będzie panował nam miłościwie przez długie lata. Dobrze, że nie ma potomka (jak np. wódz Korei Płn.), bo byłoby "pozamiatane" na długie dziesięciolecia...
A teraz na poważnie. Słyszę codziennie nowe pomysły Jarosława Kaczyńskiego i, jak już wcześniej pisałem, wstydzę się, że jestem Polakiem. Jego wypowiedzi nie są już śmieszne, lecz tragiczne i wołające o jakąś pomoc dla ich twórcy. Nigdy nie lubiłem często skandalicznych i rzucanych bez ogródek wypowiedzi Niesiołowskiego, ale teraz widzę, że ma on 100% rację. Bo jak można żądać od Prezydenta RP tego i tamtego? Jak można stawiać warunki Głowie Państwa Polskiego? Wstyd i hańba! Widać na każdym kroku, że Kaczyński kłamał w żywe oczy wyrażając skruchę po tragedii lotniczej. Fakt - podobno był wtedy pod działaniem silnych leków uspokajających i jak można było się spodziewać powrócił do ogólnie znanej polityki nienawiści. Zupełnie niezrozumiałe podejście i "bombardowanie" wszystkiego, co się rusza i nie pochodzi od PiS. Taka to polityka "szefa wszystkich szefów", za którym chyba ślepo, bądź pod podobnym działaniem jakichś "dopalaczy" idą inni liderzy i szefowie partii nad partiami (czyt. PiS). 
Oglądając i czytając codzienną prasę czekam na to, że ktoś życzliwy Jarosławowi Kaczyńskiemu podpowie, że czas się wycofać, czas odpocząć w jakimś ciepłym i z dala od życia codziennego sanatorium. Czas znaleźć spokojne hobby, wziąć koszyk, iść na grzyby i porozmawiać sobie z "matką naturą" i już nie o polityce. Tego Panu Kaczyńskiemu życzę. Oby tylko w lesie nie natknął się na borowika. Wówczas nie daj Boże mogło by się powtórzyć...

wtorek, 5 października 2010

"I stworzył Bóg człowieka na swoje podobieństwo..."

Edwards zgarnął nagrodę Nobla za prace nad zapłodnieniem in vitro a ktoś, kto całe życie pracuje na rzecz adopcji dzieci nie dostał nawet bukietu kwiatów. W takim oto kierunku idzie ludzkość. W końcu los dzieci w sierocińcach i domach dziecka przestanie nas obchodzić. W końcu matki, którym swoje własne dziecko „się nie spodoba” będą decydowały się na in vitro, czyli dziecko z probówki „best of the best”.
Dlaczego świat nie zajmie się pierwej problemem żyjących już dzieci a idzie w kierunku nauki? To dowód na to, że człowiek jest mniej ważny od probówek i laboratoriów, w których sztucznie powołuje się istoty do życia.
Szczerze tego nie rozumiem i żałuję coraz bardziej, że jestem człowiekiem, który to człowiek – zgadzając się na in vitro -  „morduje” już żyjące dzieci, bo jak inaczej nazwać całkowite zobojętnienie na domy dziecka? Wolimy wyhodować sobie zdrowy i silny okaz z próbówki a żyjącymi niech martwią się inni. Za taką postawę należy się Nobel, bez wątpienia. Tylko dziwi mnie to, że owej nagrody nie przyznano naukowcom z obozów koncentracyjnych za np. wynalezienie taniego, dobrego, szarego mydła? Czy te dwie sprawy aż tak bardzo różnią się od siebie? Ktoś powie, że tak, bo przecież in vitro powołuje do życia a w obozach mordowano. No nie do końca powiedzą dzieci żyjące bez rodziców...W końcu taki los może spotkać dzieci niechciane, których przecież będzie coraz więcej. A nikt nie twierdzi, że „dzieci z probówek” będą kochane całe życie przez swoich „rodziców” i nie spotka ich los dzieci z domów dziecka...

niedziela, 3 października 2010

Wrócili z honorem


Nasi siatkarze, po odpadnięciu z turnieju Mistrzostw Świata we Włoszech, wrócili do domu ze spuszczonymi głowami. Przegrana zawsze boli tym bardziej, że styl gry biało-czerwonych pozostawiał wiele do życzenia. Nie chcę pisać jednak o postawie naszych reprezentantów na boisku, lecz o tym, że pomimo słabej gry i odpadnięciu z imprezy odnieśli sukces.
Stało się tak za sprawą niezrozumiałych dla wielu reguł, jakimi rządzą się Mistrzostwa Świata we Włoszech. Mówiąc w skrócie – czasem trzeba przegrać (czytaj” podłożyć się słabszemu rywalowi), żeby w następnej fazie rozgrywek trafić na mniej wymagającego przeciwnika. Mówiąc inaczej: należy oszukać, by wygrać. Tak haniebnie zachowali się Chorwaci oraz aktualni mistrzowie świata Brazylijczycy, którzy 0:3 przegrali z przeciętnie wyglądającą Bułgarią. Rodzi się pytanie: czy takiej postawy oczekujemy od sportowców jako kibice? Czy takie postawy powinni promować reprezentanci danego narodu? Czy wreszcie tak wielka impreza jak mistrzostwa świata powinna promować kłamstwo, kolesiostwo i układziki, czyli rób co konieczne, aby wygrać?
Ktoś powiedział kiedyś, że „na układy nie ma rady”. Dzięki Bogu zauważyli to kibice, którzy podczas meczu Brazylia – Bułgaria odwrócili się tyłem do zawodników krzycząc „błazny”. W końcu jednak cała farsa się skończy i błazny będą gryźć w zębach medale uważając siebie za mistrzów świata. Mistrzostwo świata w kantowaniu mają zapewnione i to wydarzenie zapisze się haniebnych w kartach historii. Prawdziwymi mistrzami są jednak ci, którzy grali na 100% aby dać z siebie wszystko. Nie po to by wygrać, lecz po to, by na boisku zostawić serce! To jest prawdziwe zwycięstwo! Tak zachowali się Polacy, bo takie zasady wpajali im rodzice, nauczyciele, trenerzy. I dlatego to im należy się brawo nie za umiejętności na boisku, które czasem mogą okazać się niewystarczające, lecz za serce, prawdę i czystość w sporcie! 
Za to Wam, drodzy Reprezentanci serdecznie dziękuję, bo pokazaliście ludziom, którzy w Was wierzyli co to jest prawda, szczerość i postawa fair-play. Z Was powinno się brać przykład a nie z klaunów, którzy w turnieju pozostali. I wreszcie to Wasze zwycięstwo pozostanie w pamięci prawdziwych kibiców i Waszej, co doda Wam tylko sił w drodze po następne, prawdziwe sukcesy.

środa, 29 września 2010

"Miotły w dłoń i na krzyż!", czyli słów kilka o "lewej" polityce


Zawsze, gdy widzę w telewizji postać Joanny Senyszyn, przypomina mi się obraz czarownicy zapamiętany jeszcze w dzieciństwie. I nie dlatego, że posłanka być może przypomina ją wyglądem – chodzi bardziej o przekonania i poglądy, jakie wspomniana wyżej głosi.
Nie słyszałem wywiadu, czy choćby krótkiej wypowiedzi, w której zabrakłoby wzmianki o klerze. A to że kradną, innym razem molestują i najlepiej pozbyć się ich z życia publicznego, zakazać nauczania religii w szkołach, krzyże pozdejmować a najlepiej spalić. Księży pozamykać, bo na stos dziś nie wypada...
Takie poglądy to w dzisiejszym świecie życie codzienne, natomiast w przypadku tej pani to już chyba obsesja. Co komu przeszkadza krzyż, który wisi sobie od niepamiętnych czasów w klasie? Raptem zaczął ciążyć temu, czy owemu? Wyszli z cienia politycy lewicy żądając usunięcia tegoż symbolu religijnego. Wielcy przeciwnicy krzyża z obrączkami na rękach... Cóż mają do tego prawo. Z drugiej jednak strony znajdzie się nie mniejsza wcale rzesza osób, która tegoż krzyża zacznie bronić, bo wg nich na ten przykład krzyż na ścianie być powinien a bo nikomu nie ciąży, nikt o niego się nie potyka i nawet nie straszny swoim wyglądem - od tak sobie wisi jak wisiał przez lata. I co wtedy? Następna wojna o krzyż?
Niech mi pani poseł łaskawie wytłumaczy czemu służyć ma ta agresja i co złego jest w symbolu krzyża? I to, że jest ateistką niczego nie usprawiedliwia. Ateista – człowiek, który nie wierzy w nic – tym bardziej powinien być obojętny, bo przecież co mu do tego? Skoro nie uznaje to nie uznaje i tyle. Czy będzie wisiał krzyż, czy gwiazda Dawida wszystko jedno – jednego i drugiego raczej nie uzna za świętość. 
Polska jest krajem katolickim od 966 roku. Krzyż obecny jest w życiu publicznym od wiek wieków i śmieszne poglądy pani Senyszyn a raczej śmieszna ich manifestacja niczego nie zmienią. Utwierdzą tylko nie jedną osobę w przekonaniu, że dziś – wzorem mrocznego okresu średniowiecza – również mamy do czynienia z czarownicami, które czarują nas, zwykłych, prostych ludzi, którym wiszący na ścianie krzyż w niczym nigdy nie przeszkadzał. A skoro niektórym symbol ów przeszkadza może powinna rozpocząć się debata nad powieszeniem tuż obok małej miotły? Wówczas obie strony będą zadowolone.

poniedziałek, 27 września 2010

A Kaczyński po swojemu...

Jarosław Kaczyński (źródło: Internet)
Zniknął krzyż, czyli główny powód do wojny „polsko – polskiej”. Należy więc poszukać czegoś nowego, co da się wykorzystać przeciw znienawidzonemu wrogowi. Nie da się żyć z poczuciem przegranej w wyborach prezydenckich. To dlatego znów lider PiS powrócił do dawnej ofensywy i atakowania kogo się da.
Jak słucham wywiadów Jarosława Kaczyńskiego to aż nie chcę wierzyć, że takie bzdury mogą przyjść do głowy osobie medialnej, która mogła być prezydentem. Dzięki Bogu tak się nie stało, co nie zmienia faktu, że wygórowane ambicje poszły w kąt. Krzyża już nie ma, więc trzeba wziąć się za coś nowego. Tym razem padło na prezydenta, któremu lider PiS oczywiście „ręki nie poda”. Dlaczego? A to chyba wie tylko on sam. I krew mnie zalewa, gdy słyszę ludzi z jego otoczenia płaszczących się przed swym „guru”. A najgorsze jest to, że sami nie widzą tego co czynią, za to widzą opozycję, która – wg nich – jest uwiązana na smyczy niczym pies Tuska. A jeśli nawet tak jest, to przynajmniej ten pies wyje z sensem, czego nie można powiedzieć o pisowcach.
Beznadzieja wypowiedzi polityków związanych z partią Kaczyńskiego dawno sięgnęła już dna. A może lider kazał im wołać jednym głosem tym, którego zdążył już wszystkich nauczyć? Śmiać się chce z ludzi, którzy nadal nie mogą pogodzić się z przegraną. Wielki detektyw Macierewicz, który miał pokazać światu jak bardzo PO myli się co do katastrofy również przycichł, więc teraz należy stworzyć organ śledczy, który ustali, czy w Polsce widziano UFO lub czy wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Oczywiście w skład takiego weszliby przedstawiciele jedynie słusznej partii – PiS.
Po wściekłości ogarnia mnie żal. Żal dla człowieka poczciwego, który kolejny raz pokazał, że stary człowiek a może. Pozostaje czekać, aż na niebie ukaże się nowa gwiazda, która przyniesie jedną konkretną zmianę – zmianę lidera, byśmy – jako Polacy – przestali wstydzić się i wciąż przepraszać świat za Kaczyńskiego. Chociaż, jak to się zwykło powtarzać „nadzieja matką głupich...”