Zapraszam również do:

wtorek, 28 grudnia 2010

Kościelna polityka

Do napisania tego postu skłoniła mnie pewna sytuacja. Otóż jeszcze przed Świętami spotkałem się z przyjaciółką, która na wolne dni przyjechała z drugiego końca Polski. Z tej racji, że mieszka kawał drogi ode mnie widzimy się tylko w Święta i wakacje. Podczas spotkania opowiedziała mi o tym, że nie dostała rozgrzeszenia od księdza, który ją spowiadał. Zaciekawiony spytałem dlaczego tak się stało, czy wydarzyło się coś poważnego? 
Koleżanka (pełnoletnia) od chwili, gdy skończyła studia postanowiła zamieszkać z chłopakiem u jego rodziców, by zaoszczędzić nieco pieniędzy (jest na etapie poszukiwania pracy) na wspólną przyszłość. Oboje są również na etapie kończenia pokoju na poddaszu a za około pół roku zamierzają wziąć ślub. i zamieszkać właśnie na piętrze. Chłopak z kolei pomaga mamie w gospodarstwie a w wolnych chwilach - wspólnie z narzeczoną - krok po kroku "składają" pokój do kupy. Mówiąc krótko do zamieszkania razem zmusiło młodych życie, co jest w tym przypadku proste i logiczne. Wróćmy jednak do spowiedzi. 
Koleżanka w kościele spędziła swoje lata młodości służąc a to w scholi, czy oazie, bądź też w innych uroczystościach. Ksiądz spowiednik i proboszcz parafii podczas spowiedzi zapytał jej gdzie się podziewa a słysząc, że dość daleko od domu i mieszka u przyszłego narzeczonego stwierdził, że nie może udzielić rozgrzeszenia właśnie dlatego, że "przed ślubem zamieszkała z chłopakiem a jak wiadomo nie są małżeństwem, śpią razem i wszystko jeszcze zdarzyć się może". Nie pomogły tłumaczenia, że za wynajem stancji płaci się dość sporo a na budowę domu potrzebny każdy grosz. Nie ma ślubu - nie ma rozgrzeszenia. Koleżanka odeszła od konfesjonału i z niesmakiem oraz tysiącami myśli dotrwała do końca Mszy świętej a podczas Świąt nie przystąpiła - zgodnie z wolą księdza - do spowiedzi.
Gdy opowiadała mi o tym czułem, że rosną we mnie emocje i kłębią się tysiące pytań, które wypadałoby zadać nie tylko spowiadającemu przyjaciółkę księdzu. Czy to, że mieszka z chłopakiem, ze swoim narzeczonym, są dorośli i nawet śpią razem dyskwalifikuje ich od przystąpienia do Komunii Świętej? Skoro tak, to czy jej "cudzołóstwo" jest gorszym przewinieniem od cudzołóstwa wśród księży, biskupów, arcybiskupów...? Zrozumieć można, co i tak już dyskwalifikuje duchownego, że ksiądz też człowiek i skoro poznał kobietę, zakochał się, niech złoży sutannę i odejdzie z godnością i zajmie się wychowywaniem swoich dzieci. Ale nie - pieniądze są ważniejsze, zarobki za godzinę pracy księdza (ślub) sięgają zarobków miesięcznych przeciętnego człowieka, więc wszystko jasne. 
Ale pytam dalej - skoro jej grzech nie pozwala przystąpić do Komunii Świętej co powiedzieć o pedofilii, o której przecież się mówi (choć niekoniecznie w kościele) a księża, którzy zostali "rozpracowani" przenoszeni są z miejsca na miejsce by uniknąć "rozgłosu". Nic to jednak nie pomaga, bo choroba jest chorobą a nowe otoczenie sprzyja "rozwijaniu się wirusa". Koleżanka nie dostała rozgrzeszenia, nie przystąpiła do Komunii a księżą pedofile nie dość, że Komunię przyjmują, to jeszcze odprawiają Msze święte, głoszą pokorne, pełne miłości kazania, przestrzegają przed grzechem, w końcu spowiadają i awansują coraz wyżej w hierarchii kościelnej. 
Tych i podobnych przykładów można wymieniać wiele. Nazwisk również, ale nie o to chodzi. Chodzi tylko o sam fakt, że są gorsi i lepsi, zwykli bliźni i ci chronieni przez urząd, ci, co drzazgę w oczach innych widzą, a belki w swoim oku niestety nie... Szczęść Boże i Bóg zapłać za komentarze.

sobota, 25 grudnia 2010

WESOŁYCH ŚWIĄT

Z racji Świąt Bożego Narodzenia składam wszystkim najszczersze życzenia zdrowia, pogody ducha, ciepła rodzinnego i wielu miłych i niezapomnianych chwil w 2011 roku. Aby wszelkie smutki pokonać uśmiechem i cieszyć się najmniejszym szczęściem.

wtorek, 23 listopada 2010

Początek końca

Stało się, żeby nie powiedzieć "wykrakałem" - PiS kurczy się, coraz go mniej a mi i nie tylko mi chyba przybywa nadziei, że wreszcie - jak już się skurczy na dobre - skończy się również nieustanne ujadanie i prowokacja do wojny w Sejmie. Kaczyński coraz bardziej poddenerwowany, choć robi wszystko, by te ślady zatrzeć. Elita jego partii, która niedawno była "całowana" podczas ogłoszenia wyników wyborów prezydenckich stworzyła dziś nowy klub w sejmie i jak śmiem twierdzić niedługo będzie już w konkretnej opozycji do swojego byłego już "wodza". Zapowiada się więc rychły upadek PiSu a wcześniej dzień sądu nad nim, nad jego działaczami, którzy ciągle wytykali błędy innych nie widząc swoich i "szefa wszystkich szefów" Kaczyńskiego, co to wielkim krokiem zmierza ku upadkowi i upodleniu, bo ślad po nim zaginie i kiedyś wspomną tylko jego brata a o Jarku młodsze pokolenia dowiedzą się tylko z filmu. Sam sobie jest winien, sam rozpętał wojnę, za którą - jak uczy nas historia - to agresor poniesie konsekwencje. Błaszczak zapewne odejdzie z polityki, bo nie wyobrażam sobie, że ktoś będzie chciał przyjąć do swoich szeregów kogoś, kto zakrawa na klauna i marionetkę w rękach Kaczyńskiego. Jeszcze do niedawna tę rolę pełniła Jakubiak, dziś dumna, że w końcu udało jej się uciec od "sideł szatańskich". Powiem jej "na zdrowie" i mam nadzieję, że w końcu przejrzy na oczy ona i inni z nowego klubu, bo przecież byli najbliżej i widzieli najwięcej wykonując rozkazy wodza. Oby zaczęli myśleć nie o tym, co powie Kaczyński, lecz o tym, co myślą i czego chcą normalni, rozsądni, zwykli  podatnicy.

sobota, 20 listopada 2010

Przepraszam za nieobecność!

Wszystkich, którzy przeglądają wpisy na moim blogu (w szczególności Patryka O.:)) serdecznie przepraszam za chwilowy przestój. Spowodowany on jest nawałem pracy związanej z projektem - firmą Musculator.pl. Powstał więc portal, teraz powstają również teksty a samo pisanie, publikowanie artykułów oraz reklama zajmują sporo czasu. Dlatego serdecznie Was przepraszam i obiecuję, że wkrótce poczytacie o moich najnowszych przemyśleniach dotyczących nie tylko wyborów samorządowych. ;)

Zapraszam również na stronę Musculator.pl - Sekrety Mistrzów z Polski, na której dowiecie się jak i co jeść, jak spędzać wolny czas żeby wyglądać i czuć się zdrowo! Serdecznie zapraszam i do usłyszenia już niebawem!

sobota, 23 października 2010

Jak grzyby po deszczu

Kto by pomyślał, że z końcem października zaczną wychodzić borowiki? Chyba nikt, bo nikt też nie zdołał przewidzieć tego, co stało się w Łodzi, czyli zabójstwa polityka PiS. To niewątpliwie wielka tragedia, lecz nie mniej wielką jest zachowanie działaczy mojej "ukochanej" partii politycznej. Otóż niektórzy jej członkowie wydają się być przerażeni i poprosili o ochronę wspomnianych "borowików", czyli ludzi z Biura Ochrony Rządu. Za niedługi czas w Sejmie będzie więcej BORowików, niż PiSowców. Strach pomyśleć o czym myślą już posłowie PiSu w swej mądrośi, do której już zresztą przywykliśmy. Prawdopodobnie pojawią się wnioski, żeby Sejm rozbudować, lub dobudować foteli dla ochrony, bo przecież "pod latarnią najciemniej" i również podczas głosowania może wybuchnąć jakiś ładunek z pozostawionej wcześniej przez zamachowca paczki... Dodatkowe, rządowe, opancerzone BMW dla partii Kaczyńskiego wydaje się być w pełni uzasadnione. Ja poszedłbym jednak o krok dalej i zamówił Rosomaki, by posłowie mogli spać spokojnie. 
Taki koniec wojny Polsko - Polskiej, o którym podczas niedawnej kampanii prezydenckiej mówił Kaczyński rychło nastanie. Dysponując tak wielką siłą ognia, której niedługo doświadczymy nie może być innego wyjścia. Prezes PiS szybko wskoczy na fotel Prezydenta i będzie panował nam miłościwie przez długie lata. Dobrze, że nie ma potomka (jak np. wódz Korei Płn.), bo byłoby "pozamiatane" na długie dziesięciolecia...
A teraz na poważnie. Słyszę codziennie nowe pomysły Jarosława Kaczyńskiego i, jak już wcześniej pisałem, wstydzę się, że jestem Polakiem. Jego wypowiedzi nie są już śmieszne, lecz tragiczne i wołające o jakąś pomoc dla ich twórcy. Nigdy nie lubiłem często skandalicznych i rzucanych bez ogródek wypowiedzi Niesiołowskiego, ale teraz widzę, że ma on 100% rację. Bo jak można żądać od Prezydenta RP tego i tamtego? Jak można stawiać warunki Głowie Państwa Polskiego? Wstyd i hańba! Widać na każdym kroku, że Kaczyński kłamał w żywe oczy wyrażając skruchę po tragedii lotniczej. Fakt - podobno był wtedy pod działaniem silnych leków uspokajających i jak można było się spodziewać powrócił do ogólnie znanej polityki nienawiści. Zupełnie niezrozumiałe podejście i "bombardowanie" wszystkiego, co się rusza i nie pochodzi od PiS. Taka to polityka "szefa wszystkich szefów", za którym chyba ślepo, bądź pod podobnym działaniem jakichś "dopalaczy" idą inni liderzy i szefowie partii nad partiami (czyt. PiS). 
Oglądając i czytając codzienną prasę czekam na to, że ktoś życzliwy Jarosławowi Kaczyńskiemu podpowie, że czas się wycofać, czas odpocząć w jakimś ciepłym i z dala od życia codziennego sanatorium. Czas znaleźć spokojne hobby, wziąć koszyk, iść na grzyby i porozmawiać sobie z "matką naturą" i już nie o polityce. Tego Panu Kaczyńskiemu życzę. Oby tylko w lesie nie natknął się na borowika. Wówczas nie daj Boże mogło by się powtórzyć...

wtorek, 5 października 2010

"I stworzył Bóg człowieka na swoje podobieństwo..."

Edwards zgarnął nagrodę Nobla za prace nad zapłodnieniem in vitro a ktoś, kto całe życie pracuje na rzecz adopcji dzieci nie dostał nawet bukietu kwiatów. W takim oto kierunku idzie ludzkość. W końcu los dzieci w sierocińcach i domach dziecka przestanie nas obchodzić. W końcu matki, którym swoje własne dziecko „się nie spodoba” będą decydowały się na in vitro, czyli dziecko z probówki „best of the best”.
Dlaczego świat nie zajmie się pierwej problemem żyjących już dzieci a idzie w kierunku nauki? To dowód na to, że człowiek jest mniej ważny od probówek i laboratoriów, w których sztucznie powołuje się istoty do życia.
Szczerze tego nie rozumiem i żałuję coraz bardziej, że jestem człowiekiem, który to człowiek – zgadzając się na in vitro -  „morduje” już żyjące dzieci, bo jak inaczej nazwać całkowite zobojętnienie na domy dziecka? Wolimy wyhodować sobie zdrowy i silny okaz z próbówki a żyjącymi niech martwią się inni. Za taką postawę należy się Nobel, bez wątpienia. Tylko dziwi mnie to, że owej nagrody nie przyznano naukowcom z obozów koncentracyjnych za np. wynalezienie taniego, dobrego, szarego mydła? Czy te dwie sprawy aż tak bardzo różnią się od siebie? Ktoś powie, że tak, bo przecież in vitro powołuje do życia a w obozach mordowano. No nie do końca powiedzą dzieci żyjące bez rodziców...W końcu taki los może spotkać dzieci niechciane, których przecież będzie coraz więcej. A nikt nie twierdzi, że „dzieci z probówek” będą kochane całe życie przez swoich „rodziców” i nie spotka ich los dzieci z domów dziecka...

niedziela, 3 października 2010

Wrócili z honorem


Nasi siatkarze, po odpadnięciu z turnieju Mistrzostw Świata we Włoszech, wrócili do domu ze spuszczonymi głowami. Przegrana zawsze boli tym bardziej, że styl gry biało-czerwonych pozostawiał wiele do życzenia. Nie chcę pisać jednak o postawie naszych reprezentantów na boisku, lecz o tym, że pomimo słabej gry i odpadnięciu z imprezy odnieśli sukces.
Stało się tak za sprawą niezrozumiałych dla wielu reguł, jakimi rządzą się Mistrzostwa Świata we Włoszech. Mówiąc w skrócie – czasem trzeba przegrać (czytaj” podłożyć się słabszemu rywalowi), żeby w następnej fazie rozgrywek trafić na mniej wymagającego przeciwnika. Mówiąc inaczej: należy oszukać, by wygrać. Tak haniebnie zachowali się Chorwaci oraz aktualni mistrzowie świata Brazylijczycy, którzy 0:3 przegrali z przeciętnie wyglądającą Bułgarią. Rodzi się pytanie: czy takiej postawy oczekujemy od sportowców jako kibice? Czy takie postawy powinni promować reprezentanci danego narodu? Czy wreszcie tak wielka impreza jak mistrzostwa świata powinna promować kłamstwo, kolesiostwo i układziki, czyli rób co konieczne, aby wygrać?
Ktoś powiedział kiedyś, że „na układy nie ma rady”. Dzięki Bogu zauważyli to kibice, którzy podczas meczu Brazylia – Bułgaria odwrócili się tyłem do zawodników krzycząc „błazny”. W końcu jednak cała farsa się skończy i błazny będą gryźć w zębach medale uważając siebie za mistrzów świata. Mistrzostwo świata w kantowaniu mają zapewnione i to wydarzenie zapisze się haniebnych w kartach historii. Prawdziwymi mistrzami są jednak ci, którzy grali na 100% aby dać z siebie wszystko. Nie po to by wygrać, lecz po to, by na boisku zostawić serce! To jest prawdziwe zwycięstwo! Tak zachowali się Polacy, bo takie zasady wpajali im rodzice, nauczyciele, trenerzy. I dlatego to im należy się brawo nie za umiejętności na boisku, które czasem mogą okazać się niewystarczające, lecz za serce, prawdę i czystość w sporcie! 
Za to Wam, drodzy Reprezentanci serdecznie dziękuję, bo pokazaliście ludziom, którzy w Was wierzyli co to jest prawda, szczerość i postawa fair-play. Z Was powinno się brać przykład a nie z klaunów, którzy w turnieju pozostali. I wreszcie to Wasze zwycięstwo pozostanie w pamięci prawdziwych kibiców i Waszej, co doda Wam tylko sił w drodze po następne, prawdziwe sukcesy.